Powieść „Przebudzenie Stacha” posiada znamiona dzieła,
które może odświeżyć więź literatury z podstawowymi pytaniami filozofii, dotyczącymi
pochodzenia rzeczywistości, jej natury i znaczenia. Poza filozoficzną zawartością
i metafizyczną wywrotowością, utwór wyróżniają także walory artystyczne, które
są w stanie zaspokoić wybredne gusty czytelnicze.
Kulturowe fenomeny
ostatnich dekad, takie jak popularność materialistycznych ideologii i zaufanie abstrakcyjnym
teoriom nauki, wyerodowały treści filozoficzne z literatury. Główny nurt literatury
zachodniej, łącznie z polską, wydaje się od ponad trzech dekad zmierzać w stronę
rozrywki i zaspakajania zmysłowych doznań, tolerując jedynie skromny komponent psychologicznej
i etycznej debaty.
Ta
konkluzja – lub, jeśli kto woli, zarzut – rodzi pytanie: czy element metafizyczny
jest organicznym składnikiem literatury i czy jej rola nie sprowadza się,
zgodnie z obecnymi trendami, do zaspokojenia potrzeb masowego czytelnika, który
stroni od tak zwanej trudnej literatury? Towarzyszące rozkwitowi liberalnego
kapitalizmem i nastawione na łatwą konsumpcję prądy literackie zdają się uzasadniać
takie wątpliwości. Propaganda „wielkiej nauki”, przekonująca że wszystkie zagadki
natury zostały rozwiązane – co usprawiedliwia zaniechanie filozoficznych poszukiwań
– przyczyniła się znacznie do takiego stanu rzeczy, spłycając i uproszczając
treści artystyczne.
Globalny kryzys
finansowy 2008 roku i zapoczątkowana nim obecna recesja rozwiały marzenia o
raju, na który stać każdego, jeśli nie za gotówkę to na kredyt. Sytuacja ekonomiczna
sprzyja wątpliwościom, czy obecny wizerunek kultury jest kompletny i czy kurs
literatury na łatwo przyswajalną rozrywkę jest pożądany i uzasadniony. Powstaje
klimat do refleksji takich jak ta, że jak długo odwieczne pytania ludzkości pozostają
nierozwiązane, literatura ignorująca je jest niepełna. Jak sugeruje „Przebudzenia
Stacha”, te pytania są nadal, wbrew zapewnieniom autorytetów, niewyjaśnione, a
więc mają one ciągle legitymowane miejsce w domenie literatury.
Historyczne
analogie pouczają, że zanim impresjonizm otworzył drzwi współczesnemu
malarstwu, zrewolucjonizował on najpierw skostniale malarstwo klasyczne, i że renesans
odegrał podobnie wywrotowa rolę w odniesieniu do sztywnych kanonów średniowiecza.
W przypadku impresjonizmu, upadek feudalnych struktur, rewolucja przemysłowa i wzrastająca
rola proletariatu pomogły w narodzeniu i rozwoju tego nurtu w sztuce. Natomiast
otwarcie Europy na świat poprzez dokonania jednostek jak Kolumb i Kopernik, jak
też lepsze poznanie pogańskich kultur, pozwoliły awangardzie renesansu na bunt
przeciwko ograniczeniom w sferze poznania i sztuki.
Niewykluczone,
że znajdujemy się w okresie poprzedzającym następny przełom. Zaostrzające się społeczne
nierówności powodują – przynajmniej wśród części społeczeństwa – narastające przeświadczenie,
że obecny kierunek w ekonomii i trendy w kulturze są na dłuższą metę nie do
utrzymania. Możliwe jest w tym klimacie zachwianie ufności pokładanej w abstrakcjach nauki,
co może efektem domina spowodować dalsze kulturowe zmiany. Ich rezultatem byłoby,
między innymi, wyzwanie rzucone obecnym ramom płytkiej, utylitarnej sztuki, która
zdolna jest zadziwiać i szokować, ale w której coraz mniej jest zrozumiałych, głębokich
treści – a ich potrzeba drzemie w każdym człowieku.
Do wyeliminowania
tych treści i rozmazania punktów odniesienia w kulturowej nawigacji przyczynił się
również postmodernizm. Zrodzony do akompaniamentu procesów globalizacji, zachodzących
od końca dekady lat siedemdziesiątych, utwierdził on przekonanie, że sztuka jest
zjawiskiem subiektywnym, zależnym od odbiorcy i że jest ona tym, co w danym
momencie odpowiada masowym konsumentom. Jako, że upodobaniami tychże coraz
mniej kierują niezależne, indywidualne gusty, a coraz bardziej prawa masowego
rynku, więc to, co odbiega od promowanego standardu jest pomijane jako
nieistotny margines. Obecna globalna recesja stwarza okazję do zmian powodowanych
wnioskami jak ten, że pogoń za egoistycznym zaspokojeniem jest niepełną ideologią
i że łatwa przyswajalność kultury, obmyślana na dotarcie do masowego odbiorcy, jest
jej ważnym ale niewystarczającym składnikiem.
„Przebudzenie
Stacha”, ze swoim wyzwaniem wobec oderwanych od realnego świata naukowych hipotez,
jest w stanie przyczynić się do przywrócenia literaturze jej filozoficznej głębi.
Jak sugeruje powieść, pochodzenie i znaczenie rzeczywistości jest trudne do
jednoznacznego określenia. Uzasadnienie jej materialnej natury natrafia na trudności,
jako że niemożliwe jest satysfakcjonujące wyjaśnienie, w jaki sposób materia mogła
zawsze istnieć lub powstać z niczego. Równie trudne jest pogodzenie się z
alternatywną konkluzją, że świat materialnie nie istnieje. Można jednak ten
wniosek łatwiej obronić przyczynowo-skutkowym myśleniem, bowiem niematerialna rzeczywistość,
jak sen lub idea, może powstać z niczego. Najprawdopodobniej ludzkość
pozostanie na zawsze w niepewności wobec tych trudnych zagadnień, przez co słusznie
pozostaną one w sferze zainteresowań sztuki i w domenie poszukiwań literackich.
Spośród rozważanych
przyczyn niekompletności współczesnej kultury – materializmu, postmodernizmu i
zaufania naukowym abstrakcjom – utwory jak „Przebudzenie Stacha” mogą korzystnie
wpłynąć na nieuzasadnioną wiarę w fantazyjne postulaty „wielkiej nauki”. Natomiast
ślepy pęd za materialnym wzbogaceniem i pozostawiony przez postmodernizm ideologiczny
bałagan być może staną się w niedalekiej przyszłości przedmiotami rozważań dzieł
autorów podążających tropem oczekiwanych przemian.
© Robert Panasiewicz